Posty

Wyświetlanie postów z 2016

Rozdział 19

Zuza: Święta,święta i po świętach.Pakowaliśmy właśnie nasze rzeczy do walizek.Ten dom był cudowny i nie chciałam go wcale opuszczać.Marzyłam o tym żeby tu zamieszkać razem z Robertem i dzieciakami.Tu mamy ciszę,spokój,żadnych paparazzi... -Szkoda,że już jedziemy-mruknęłam niezadowolona-tutaj mi się podoba,mogłabym tutaj mieszkać -Jak skończę karierę to ci to obiecuje-pocałował mnie delikatnie w usta obejmując przy tym w talii-ale jeszcze kilka lat,później będzie tak jak ty chcesz. -Już to widzę-przymrużyłam oczy-Lewandowski po skończeniu kariery piłkarza,zacznie być trenerem. -A Lewandowska zacznie go wspierać w nowej roli-dokończył za mnie-nie chciałabyś mieć męża trenera?Zobacz,wrócilibyśmy do Dortmundu,zapisałbym małego na treningi,byłoby pięknie. -Szkoda,że to nierealne-zaśmiałam się-na razie musimy się "gryźć" z paparazzi. -Wiem kochanie...wiem,że to męczące mi też to przeszkadza-pocałował mnie po raz kolejny-też wolałbym żyć spokojnie,ale niestety mój z...

Zawieszam...

Nie widzę sensu prowadzenia tego bloga,mam wrażenie,że nikt oprócz jednej osoby tego nie czyta :(

Rozdział 18

Zuza: -Pogadamy?-rzuciła rezolutnie moja córka wchodząc do kuchni. -Jasne.Chodź pomóż nam lepić te pierogi i będziemy rozmawiać. -Na osobności-dodała.Przestraszyłam się,a co jeśli jest w ciąży?Przecież ja uduszę Bartka za to.Dostałam chyba ataku paniki.Wewnętrznej paniki.Nie mogę dopuścić do siebie myśli,że ona jest w ciąży-mam do ciebie sprawę-mruknęła niepewnie kiedy siadłyśmy w jej pokoju na kanapę. -Tak?-zapytałam ale bałam się odpowiedzi. -Nie długo mam urodziny i tak sobie pomyślałam...to głupie,ale chciałabym chociaż chwilkę porozmawiać z Marco Reusem...ja wiem,ze to śmieszne i w ogóle ale wiesz,że ja go uwielbiam. -Do ojca z tym-zaśmiałam się i wyszłam.Kamień spadł mi z serca.Udałam się jeszcze szybko do Roberta żeby poinformować go co się dzieję-Robert mamy problem-udawałam poważną-z Amandą -Tylko mi nie mów,że zaciążyła-spojrzał na mnie pytającym wzrokiem -Nie no co ty-wybuchnęłam śmiechem-wiesz,że ona ma niedługo urodziny? -No wiem,ale to jeszcze miesiąc...

Rozdział 17

Zuza: Nie będziemy pamiętać dobrze tego roku.Ani euro na którym chłopcy świetnie zagrali ani żadne poznanie miłej osoby nie zrekompensuje nam tego co przechodzimy teraz.Robert zagrał bo poprosiła go o to Amanda.Był sceptycznie nastawiony,ale się zgodził.Od razu powiedział,że gra dla niej.I choć starał się to sam często przyznawał mi,że nie umie skupić się na grze. -Boję się,że kiedy mnie nie ma w domu...kiedy jestem na treningu ty do mnie zadzwonisz i powiesz,że coś jest nie tak,że jest gorzej więc za każdym razem kiedy widzę nieodebrane połączenie od ciebie czuje niepokój-przerwał moje rozmyślania. -Musimy jakoś żyć,wyniki się poprawiają,będzie dobrze Robert,jeszcze poprowadzisz ją do ołtarza-przejechałam delikatnie po jego policzku. -Posłuchaj mnie wezmę urlop wyjdziemy z dzieciakami do Polski,do mojej mamy,ona na pewno się ucieszy,spędzimy trochę razem czasu boję się,że nie długo nie będzie już takiej okazji. -Masz treningi.Tego się trzymajmy,musisz trenować wiesz że Am...

Rozdział 16

Dwie godziny później... Zuza: Wróciłyśmy do hotelu.Milczałam całą drogę,przecież ja nie mogę jej stracić.Nie teraz.To jest moja córka.My musimy o nią walczyć. -Będzie dobrze-mruknęłam przytulając córkę.Ta wbiegła z płaczem do hotelu.Nie chciała nikogo widzieć... -Co jest?-Robert pojawił się bardzo szybko przy mnie.Moje emocje też puściły.Zaczęłam głośno płakać,puściłam torebkę.Byłam tak bezsilna.Nie ważne że patrzyli na nas wszyscy,miałam to gdzieś.-kochanie usiądź-pomógł mi przedostać się do kanapy w holu-co się dzieję?jest w ciąży? -Ma białaczkę...-mruknęłam cicho -Co?Jak to?Jakiego?Boże jak mamy ją leczyć?Co teraz? -Nie wiem Robert cholera daj mi to wszystko poukładać-wstałam z kanapy-idę do niej,potrzebujemy psychologa-mruknęłam mijając całą reprezentację stojącą w holu i obserwującą wydarzenia... Robert: Świat zawalił mi się w jednej chwili.Nie wiedziałam co robić.Pierwszy raz czułem,że nic nie mogę zrobić. -Bartek twoja mama jest lekarką prawda?-zapyt...

Rozdział 15

Robert: -Co jej jest?!-krzyknąłem wpadając do pokoju -Robert ma niskie ciśnienie,jest gorąco,uspokój się to tylko upał dał się we znaki-uspokoił mnie nas lekarz. -Chwała Bogu-mruknąłem-Jak mi Wojtek powiedział,że straciła przytomność to myślałem,że wyjdę z siebie i stanę obok.Kiedy się obudzi? -Ona teraz śpi.Mówiła,że miała bardzo niespokojny,rwany sen więc teraz po prostu usnęła. -Przeniosę ją do pokoju-powiedziałem delikatnie biorąc ją na ręce.Miałem tylko nadzieję,że po drodze nie spotkam Zuzy.... Zuza: Obudził mnie płacz synka.Podniosłam głowę i spojrzałam na zegarek była 7,ale Roberta nie było już przy mnie.Właściwie zastanawiałam się co się stało,że tak wcześnie wstał.To był śpioch.Nigdy nie kwapił się żeby wstać za wcześnie.Wzięłam Marcina na ręce i wyjrzałam przez drzwi na korytarz gdyś dobiegał stamtąd głos Szczęsnego dyrygujący...Robertem?Co oni właściwie robią?Widziałam,że Lewandowski kogoś niesie na rękach a Wojtek mówi do niego,dziwnie tak jakbym o czy...

Rozdział 14

Robert: Zszedłem na dół gdzie zastałem Wojtka z Mariną,oglądali coś w telewizji.Usiadłem obok nich.Miałem ochotę wygadać się kumplowi,ale nie chciałem zawracać mu głowy tym bardziej,że jest tutaj ze swoją JESZCZE narzeczoną. -Zostawię was samych-Marina mi chyba czyta w myślach -Dzięki-mruknąłem -No to co się dzieję?-Wojtek zapytał jak tylko Łuczenko wyszła z sali. -Nie wiem stary.Zuza i ja to tak szybko wszystko...nie zdążyłem się nią nacieszyć,a teraz też nie mogę bo dzieci.Niby znam ją od dzieciństwa,ale jak zaczęliśmy być razem niedawno to wtedy właśnie zdarzyła się tym dzieciakom tragedia.To Zuzka się nakręciła na te dzieci,ja na początku nie chciałem,dlatego że byliśmy krótko ze sobą,chciałem się nią nacieszyć,pobyć z nią sam na sam,ale nie miałem takiej możliwości,teraz tez mi brakuje tej bliskości bo ciągle ma wymówkę,że Marcin usłyszy albo,że ma niespokojny sen i w każdej chwili może się obudzić,może ja po prostu nie powinienem opiekować się tym brzdącem,nie jestem...

Rozdział 13

Robert: Polska! Tęskniłem za tym krajem,podczas sezonu nie mam nawet możliwości żeby odwiedzić rodzinę.Teraz to nadrobię,oczywiście jeśli tylko trener mi da wychodne,o co na razie nie pytam bo dopiero przyjechałem.Powietrze w Arłamowie było niesamowite,cisza i spokój,chyba to zgrupowanie będzie najprzyjemniejsze.Amanda od razu wzięła swój kluczyk i uciekła do pokoju.Była w złym humorze,nie wyspała się w samolocie bo Marcin ją ciągle zaczepiał.Zabawnie to wyglądało,pamiętam jak ja z moją młodszą siostrą się kłóciłem. -Tatuś Lewandowski-wykrzyczał Szczęsny na pół hotelu-jak ja cię dawno nie widziałem,stary!-przywitaliśmy się-no dobra to gdzie twoja rodzinka? -Amanda ma zły humor więc poszła do pokoju,a Zuzka poszła przebrać małego i zaraz wrócą -Amanda to ta nastolatka tak?-dopytywał-nie sądziłem że tak szybko stanę się wujkiem dorosłej dziewczyny. -Ja nie sądziłem,że będę w tym wieku ojcem takiej dorosłej zadziory-zaśmiałem się. -Daje w kość? -Nie,ale...

Rozdział 12

Zuza: Weszłam do mojej garderoby która dzieliła sypialnie i pokój Marcina.Zaczęłam się pakować,a raczej wrzucałam kolejne rzeczy do walizki.Robert ma racje tylko ja nie potrafię się do tego przyznać.Rzeczywiście jestem uparta,czasami samolubna,zawsze taka byłam,ale jesteśmy małżeństwem i wiem,że muszę się zmienić ponieważ czasami trzeba iść na kompromis. -Mamusiu jedziemy?-zapytał Marcin.Zapewne dobiegł do niego hałas wieszaków spadających na podłogę i rumor otwieranej walizki. -Jedziemy z tatą-uśmiechnęłam się widząc jego szczęście-zaraz zacznę ciebie pakować. -Ale fajnie-wybiegł z garderoby i popędził zapewne do Roberta.Będę musiała przyznać mu racje,a to do łatwych nie należy.Nienawidzę ulegać.Zostawiłam walizkę i kierowałam się w stronę sypialni,chciałam go przeprosić a jednocześnie przyznać mu rację. -Robert-mruknęłam widząc że siedzi z nosem w laptopie-przepraszam-usiadłam obok niego-masz rację zachowuje się jak egoistka i nie będę siebie tłumaczyć,jedziemy z tobą.Pr...

Rozdział 11

Kilka miesięcy później. Robert: Mam dwójkę dzieci,a raczej oboje mamy.Wzięliśmy bardzo szybko ślub cywilny żeby sąd w ogóle chciał rozpatrzeć naszą prośbę i się udało.Nie powiem że jest łatwo,ale myślałem,że będzie gorzej. Pakowałam się na zgrupowanie.Zuza miała pojechać ze mną jednak przez to całe zamieszanie zmieniła lekko plany.Nie chciała fundować ani dziewczynie ani tym bardziej maluchowi zmiany otoczenia,nowych ludzi.Choć trener bardzo nalegał żebym wziął ich wszystkich na zgrupowanie,wspomniałem o tym mojej ukochanej,ale ta tylko odburknęła,że nie ma na to ochoty.Zuzka zawsze była taka,nie lubiła robić tego co jej każą,a wręcz przeciwnie zawsze robiła na odwrót,stąd również ta decyzja nie była przypadkowa. -Kiedy wlócisz?-zapytał mały bawiąc się piłką która wczoraj kupiłem jemu w sklepie. -Niedługo,zleci szybko-uśmiechnąłem się czochrając go za włosy -Cyli kiedy?-dopytywał.Przywiązałem się do niego,to był mały rozrabiaka który też kochał piłkę tak samo jak ja-mogę...

Rozdział 10

Zuza: -Jak to się stało?-zapytałam spokojnie dziewczynę która siedziała nieruchomo na kanapie w salonie Lewandowskiego. -Zaczęłam się kłócić z matką,ona coś gotowała,a ja po tej kłótni wybiegłam z domu,jak wracałam to dom się już palił,a małego uratowałam tylko dlatego,że bawił się na dworze. -Dobra teraz trzeba pomyśleć jak to wszystko będzie wyglądać-mruknął lewy,wiedziałam,że nie odpowiada mu obecność tych dzieci,ale przecież nie zostawiłabym ich na pastwę losu. -Zmęczona jestem-mruknęła dziewczyna. -Jasne,chodź cię zaprowadzę do pokoju,Zuzka da ci jakieś rzeczy-Lewandowski ruszył z kanapy i popędził w stronę kolejnej sypialni.Miałam dziwne odczucie,że zaczęło mu zależeć aby te dzieci miały jak najlepiej.Widziałam,że jest zmęczony,że najchętniej sam położyłby się w łóżku i usnął,ale mimo wszystko był przy mnie,a ja byłam pewna że mam w nim wsparcie. -Robert,kładź się,nie chcę żebyś jutro wyglądał koszmarnie-pocałowałam do w ucho-kocham cię-szepnęłam przytulając się do...

Rozdział 9

Robert: -I co zamierzasz?-zapytałem Zuzy podczas nie miłosiernie długo trwającej ciszy. -Nie wiem,no trzeba tym dzieciakom pomóc,jeśli coś się stało ich rodzicom to przecież nie zostawię ich na pastwę losu.Amanda jest bardzo dobrą uczennicą ale ma duże problemy w domu,starałam się jej pomóc.Jej rodzice byli bardzo zaborczy a poza tym jak urodził jej się brat rok temu to świata poza nim nie widzieli,Amanda też potrzebuje trochę uwagi. -Całego świata nie zbawisz-nie wiem czemu to powiedziałem,a co jeśli będzie chciała wziąć pod opiekę te dzieci?Jak ona sobie będzie to wyobrażać,zresztą nie ma mowy o żadnych dzieciach,a przynajmniej nie cudzych. -To co twoim zdaniem powinnam zostawić je i najlepiej jak byłby zamknięte w domu dziecka,co? -Nie o to mi chodzi.Pomyśl,zaopiekujesz się nimi będą myślały,że na stałe,a ty później powiesz...właśnie co powiesz,że je oddajesz? -Jeśli się nimi zaopiekuje to się zaopiekuje.Ja jak coś robię to robię porządnie. -Zapomniałaś do cholery ż...

Rozdział 8

Zuza: Tłum ludzi,błyski fleszy,głośne krzyki i oklaski.To zdecydowanie nie było miejsce dla mnie.Nie mówiłam nic Robertowi bo nie chciałam żeby przeze mnie wrócił do hotelowego pokoju i siedział ze mną nic nie robiąc.Milczałam.Zajęliśmy miejsca które były napisane na zaproszeniu.Spojrzałam na Lewego,on spojrzał na mnie,chwilę patrzeliśmy się sobie w oczy po czym chłopak pocałował mnie w czoło. -Zostałem nominowany w trzech kategoriach-szepnął mi do ucha -Co?czemu mi nic wcześniej nie powiedziałeś?! -Bo nie chciałem żebyś się jeszcze bardziej stresowała-znów pocałował mnie w czoło.Milczałam,nie chciałam ciągnąć tematu ani się z nim kłócić,byłam z niego dumna.Mój przyjaciel z dzieciństwa,a teraz mój facet odnosi tak wielkie sukcesy.Gala rozpoczęła się dosłownie 15 minut później,występy piosenkarzy,krótkie filmiki,dowcipy prowadzących....i w końcu usłyszałam nazwisko mojego chłopaka,na początku byłam tak oszołomiona,że patrzyłam na niego wielkimi oczami później jednak zreflekto...

Rozdział 7

Zuza: Obudziłam się wtulona w tors napastnika Bayernu.Zrobiło mi się potwornie głupio.To miała być tylko przyjaźń,a nie przyjaźń połączona z seksem.Udawałam,że śpię,lewy patrzył się na moją twarz,czułam to,bałam się konfrontacji do jakiej zaraz może dojść. -Wiem,że nie śpisz-szepnął mi do ucha,a ja aż drgnęłam-żałujesz tego prawda?-otworzyłam delikatnie oczy i spojrzałam w jego ślepia. -Nie o to chodzi Robert,to już nie chodzi o to co zdarzyło się wczoraj bo to w ogóle nie powinno się wydarzyć,tylko zastanawia mnie jedno czemu to było tak bardzo...no wiem...takie subtelne delikatne jakbyśmy oboje tego chcieli,a przecież jesteśmy przyjaciółmi. -Zuzu wiesz że przyjaźń między nami nie może istnieć.Za dużo razem przeszliśmy żeby teraz się tylko przyjaźnić. -Czyli to zaplanowałeś?-wybuchnęłam-oddzielny pokój żebym zaczęła się stresować samotnie w nim,żebym przyszła do ciebie a ty wykorzystałeś sytuacje. -Ej maluch nie zrobiłbym tego,nie jestem taki-pocałował mnie,delikatnie,n...

Rozdział 6

Robert: Obudziłem się w dziwnym pomieszczeniu.Całe białe.Nie,to na pewno nie jest mój dom,ale przecież nic nie pamiętam.Mam tylko nadzieję,że nic nie zrobiłem.Wstałem z potwornym bólem głowy ruszyłem na dół bo wydawało mi się,że stamtąd słyszę hałas. -Hej-wybąkałem gdy ujrzałem Zuzę w dość seksownym szlafroku...ROBERT OPANUJ SIĘ! -No witam-mruknęła-widzę,że już się dobrze czujesz... -Niezbyt,ale już się zbieram,przepraszam jeśli wczoraj zrobiłem coś nie tak,kompletnie nic nie pamiętam. -Nie Robert nigdzie nie idziesz,nie wypuszczę cię głodnego,to po pierwsze,a po drugie przemyślałam pewne sprawy i doszłam do wniosku że mamy wspólnych znajomych i czy tego chcemy czy nie będziemy się widywać więc proponuje ugodę-uśmiechnęła się tak nieziemsko jak robiła to kiedyś. -Nawet nie wiesz jak się cieszę-podszedłem do niej chcąc ją pocałować w policzek -Robert bez takich-odsunęła się-na co masz ochotę? -Może ja zrobię śniadanie-zaszczebiotałem tak radośnie,że sam się sobie dziw...

Inf.

Post pojawi się za tydzień.Przepraszam mam nadzieję że poczekacie :)

Rozdział 5

Zuza: -Szopka.Ty go o to prosiłeś?-spojrzałam z wyrzutem -Nie miałem pojęcia.Przecież nie wiedziałem,że przyjdziesz-mruknął jakby też był poirytowany. -Świetnie,po prostu super-zaczęłam robić sobie kawę -Ja też poproszę-odparł-wiesz chyba jaka-oparł się o blat -Sam sobie zrób-odbiłam piłeczkę -Zuzka ty się nic nie zmieniłaś.Nadal jesteś taka samolubna,ale wiesz,że ja to w tobie uwielbiałem,a raczej nadal uwielbiam-zaśmiał się-sztama?-zapytał-przecież nie będziemy tu siedzieć godzinę wielce obrażeni na siebie -Ja nie mam zamiaru tu siedzieć godzinę-mruknęłam pod nosem-jak będzie trzeba to wybije okno. -Zuzu nie kombinuj -Robert przestań!-krzyknęłam-nie jestem już twoją Zuzą.Dawno przestałam nią być.Odkąd wyjechałeś jestem inną kobietą i nie mów tak do mnie. -Chcesz udawać?-uniósł brwi-Oboje wiemy,że ty jesteś taka sama -A skąd ty to możesz wiedzieć?Nie widziałeś mnie kilka lat,sporo się zmieniło.Nie wiem jak mam ci to wytłumaczyć.Nigdy nie będzie tak jak myślisz albo sobie wyobrażasz.P...