Rozdział 18

Zuza:

-Pogadamy?-rzuciła rezolutnie moja córka wchodząc do kuchni.
-Jasne.Chodź pomóż nam lepić te pierogi i będziemy rozmawiać.
-Na osobności-dodała.Przestraszyłam się,a co jeśli jest w ciąży?Przecież ja uduszę Bartka za to.Dostałam chyba ataku paniki.Wewnętrznej paniki.Nie mogę dopuścić do siebie myśli,że ona jest w ciąży-mam do ciebie sprawę-mruknęła niepewnie kiedy siadłyśmy w jej pokoju na kanapę.
-Tak?-zapytałam ale bałam się odpowiedzi.
-Nie długo mam urodziny i tak sobie pomyślałam...to głupie,ale chciałabym chociaż chwilkę porozmawiać z Marco Reusem...ja wiem,ze to śmieszne i w ogóle ale wiesz,że ja go uwielbiam.
-Do ojca z tym-zaśmiałam się i wyszłam.Kamień spadł mi z serca.Udałam się jeszcze szybko do Roberta żeby poinformować go co się dzieję-Robert mamy problem-udawałam poważną-z Amandą
-Tylko mi nie mów,że zaciążyła-spojrzał na mnie pytającym wzrokiem
-Nie no co ty-wybuchnęłam śmiechem-wiesz,że ona ma niedługo urodziny?
-No wiem,ale to jeszcze miesiąc dajmy na luz,prezent jakiś się znajdzie zawsze.
-Poprosiła mnie,w sumie nie wiem czemu nie,ale chciała żebyś załatwił jej kilkuminutową rozmowę z Reusem-i tak jak się spodziewałam Lewandowski wybuchnął ogromną salwą śmiechu i co gorsza śmiech trwał kilka minut.
-Ja dla niej wszystko,ale Reus-nie mógł się opanować
-Kochanie no weź,ty nigdy nie miałeś marzeń?
-Miałem,ale Marco no wiesz...boję się o córkę już jeden mi ją zbajerował,a dla Marco to będzie jeszcze prostsze bo ona się w nim kocha-śmiał się dalej
-Załatwisz czy nie?-mruknęłam
-Kotku ja Reus'a dla niej sprowadzę nawet do domu.
-O to świetnie to przy okazji jeszcze Piszczka dla mnie.
-No pewnie,cały świat od razu-udawał wkurzonego-i co może jeszcze żelusia?
-Kocham cię najmocniej-pocałowałam go w policzek i zostawiłam na środku salonu by udać się do kuchni...

Robert:

Kiedy już trochę się uspokoiłem postanowiłem pójść do pokoju Amandy.Mały hasał na dworze z wujkiem więc mogłem z nią porozmawiać.
-Mogę?-zapytałem widząc,że dziewczyna przegląda coś na laptopie.
-Tak tato,jasne-odłożyła laptop na bok.Odruchowo spojrzałem na monitor.Funny moments Borussia Dortumnd.
-Oooo to co obejrzymy razem?-zaśmiałem się.Oparłem się o ścianę i załączyliśmy film.Śmiechu nie było końca.Fakt na połowie filmików byłem ja i Reus.
-Fajnie byłoby jakbyś wrócił do borussii
-Wiem,ale ten etap mam już za sobą-posmutniała-kiedyś może,zobaczymy-pocałowałem ją w czoło-a co do twoich urodzin to ci sprowadzę Reusa do domu
-Na prawdę?!-takiej radości u niej nie widziałem jeszcze nigdy-dziękuję,dziękuje,dziękuje
-Udusisz mnie-mruknąłem-chciałbym jeszcze zaznaczyć że telefon mi dzwon i chciałbym odebrać-kiedy sięgnąłem po telefon i zobaczyłem kto dzowni postanowiłem zostać z Amandą w pokoju...
*Cześć Marco-powiedziałem zadowolony na co Amanda wyłupiła oczy
*Chciałem ci złożyć życzenia świąteczne,zdrowia szczęścia,pomyślności no i czego tam sobie życzysz.
*Wzajemnie.Marco skoro już rozmawiamy to może wpadłbyś do nas 22 stycznia,wiesz Amanda ma urodziny,a jest twoją fanką i tak sobie pomyślałem.
*Nie ma problemu,zaśpiewam jej sto lat
*Lepiej nie-zaśmiałem się-ogłuchnie
*Dobra dobra ja wiem co mam robić-rozłączyliśmy się.Poinformowałem Amande o całej sytuacji.Nawet nie wiecie jak bardzo się ucieszyła...

Komentarze

  1. Marco jako prezent urodzinowy??? :o
    Brzmi bardzo fajnie :D Tylko żeby jej nie zbajerował, bo Kapi się wkurzy :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19

Rozdział 12

Rozdział 4