Rozdział 13

Robert:

Polska!
Tęskniłem za tym krajem,podczas sezonu nie mam nawet możliwości żeby odwiedzić rodzinę.Teraz to nadrobię,oczywiście jeśli tylko trener mi da wychodne,o co na razie nie pytam bo dopiero przyjechałem.Powietrze w Arłamowie było niesamowite,cisza i spokój,chyba to zgrupowanie będzie najprzyjemniejsze.Amanda od razu wzięła swój kluczyk i uciekła do pokoju.Była w złym humorze,nie wyspała się w samolocie bo Marcin ją ciągle zaczepiał.Zabawnie to wyglądało,pamiętam jak ja z moją młodszą siostrą się kłóciłem.
-Tatuś Lewandowski-wykrzyczał Szczęsny na pół hotelu-jak ja cię dawno nie widziałem,stary!-przywitaliśmy się-no dobra to gdzie twoja rodzinka?
-Amanda ma zły humor więc poszła do pokoju,a Zuzka poszła przebrać małego i zaraz wrócą
-Amanda to ta nastolatka tak?-dopytywał-nie sądziłem że tak szybko stanę się wujkiem dorosłej dziewczyny.
-Ja nie sądziłem,że będę w tym wieku ojcem takiej dorosłej zadziory-zaśmiałem się.
-Daje w kość?
-Nie,ale jak coś jej leży na sercu to wali bez zastanowienia-zaśmiałem się-później pogadamy,pójdę po tą cwaniarę wypadałoby żeby się przywitała z trenerem-ruszyłem na górę.Z Zuzką i Marcinem mieliśmy wspólny pokój,chciałem mieć małego na oku cały czas,a wiadomo,że Amanda nie będzie z nami spała w jednym pokoju więc dla niej był przyszykowany oddzielny.Otworzyłem drzwi do jej pokoju.Dziewczyna właśnie się rozpakowywała.-Choć na dół,wypada się przywitać-mruknąłem niepewnie jakby bojąc się jej reakcji.
-Już idę-widziałem,że jest zła i zdenerwowana.Już lepiej nic nie mówiłem i ruszyłem z nią na dół-mam tylko prośbę zrób tatusiowi przyjemność i nie bądź chamska dobrze?
-Zobaczę-spojrzała na mnie i wybuchnęła śmiechem-masz minę jakbym miała ich wszystkich tam wymordować,a przecież nic im nie zrobię,będę odnosić się z szacunkiem bo to twoi znajomi, no chyba,że któryś na prawdę zalezie mi za skórę.Podejrzewam że to będzie Artur Jędrzejczyk.
-Oj lepiej żeby nie-mruknąłem wysiadając z windy.Zauważyłem trenera więc ruszyłem w jego stronę-Dzień dobry-przywitałem się podając mu rękę-a to moja córka Amanda-modliłem się tylko,żeby nic nie palnęła.
-No i bardzo dobrze Robert że wziąłeś swoją rodzinę,miło mi poznać,a gdzie twoja żona i mały?
-Marcin usnął,a Zuza z nim została-wyjaśniłem.
-To nic mam nadzieję,że zdążę ich dzisiaj jeszcze poznać....

Amanda:

Podobało mi się tu.Rzadko kiedy bywałam w Polsce.Moi rodzice niby tutaj mieszkali do 20 roku życia,ale nie przyjeżdżaliśmy tutaj.Rodzice byli skłóceni z resztą rodziny.Chodziłam po hotelu,a raczej go zwiedzałam.Ogromny!Robił sporę wrażenie.
-Ami!-usłyszałam głos mojego taty za sobą.Odwróciłam się i uśmiechnęłam się widząc obok niego Łukasza Piszczka.To mój idol,uwielbiam go.
-Słucham tatusiu-podeszłam grzecznie w jego stronę.
-To jest właśnie moja córka Amanda i zaraz twoja fanka.Ty wiesz stary,że ona zamiast kibicować Bayernowi to kibicuje Borussii i ma dwóch ulubionych zawodników ciebie  i Reusa
-Jezu tato już skończ...
-Cześć miło mi cię poznać-Łukasz podał mi rękę
-Mi też to może zdjęcie na snapa?-zaśmiałam się nieśmiało,kiedy już uchwyciłam ładną focie i byłam w mega dobrym humorze tata zabrał mnie mamę i Marcina żeby przedstawić nas ogólnie całej drużynie.Zrobil to przy obiedzie więc wieczór mieliśmy z głowy i już się tak nie krępowałam.Ba! Nawet grałam w fifę z jędzą,szkoda tylko,że szybko się pokłóciliśmy o to kto gra borussią i graliśmy tylko pięć minut ponieważ Arturowi nie spodobał się fakt iż musi grać Bayernem.Podobało mi się na zgrupowaniu,chyba będę przyjeżdżać z tatą zawsze...

Zuza:

Czułam się nieco nieswojo w tym otoczeniu.Amanda i Robert szybko się odnaleźli.Ba,nawet Marcinek już poznał kolegę.Tylko ja ciągle jakoś nie mogę się przełamać.Dziewczyny są sympatyczne,ale tyle ile ja się w internecie na ich temat naczytałam to moje.Robert właśnie wrócił z pierwszego treningu,zmachany i blady szybko rzucił się na łóżko.
-Mały śpi?-zapytał 
-Tak położyłam go przed chwilą,marudził że chcę do ciebie pójść.Jak wyszedłeś zrobił mi scenę niezadowolenia że go zostawiłeś,zaczął płakać,tupać nóżkami,niedługo to bez niego się nie ruszysz-mruknęłam kładąc się obok niego i delikatnie całując go w policzek
-Może wspólna kąpiel?-mruknął
-A mały?
-Zuzka nie mamy prawie w ogóle czasu,byliśmy ze sobą dosłownie dwa dni jak wzięliśmy pod opiekę dzieciaki,teraz nawet na przyjemności nie mamy czasu.
-Kotek to nie tak,przecież widzę jak bardzo się przywiązałeś do dzieciaków.
-Owszem przywiązałem się,ale potrzebuje też ciebie,nie żyjemy przecież tylko dzieciakami prawda-wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19

Rozdział 12

Rozdział 4