Rozdział 5
Zuza:
-Szopka.Ty go o to prosiłeś?-spojrzałam z wyrzutem
-Nie miałem pojęcia.Przecież nie wiedziałem,że przyjdziesz-mruknął jakby też był poirytowany.
-Świetnie,po prostu super-zaczęłam robić sobie kawę
-Ja też poproszę-odparł-wiesz chyba jaka-oparł się o blat
-Sam sobie zrób-odbiłam piłeczkę
-Zuzka ty się nic nie zmieniłaś.Nadal jesteś taka samolubna,ale wiesz,że ja to w tobie uwielbiałem,a raczej nadal uwielbiam-zaśmiał się-sztama?-zapytał-przecież nie będziemy tu siedzieć godzinę wielce obrażeni na siebie
-Ja nie mam zamiaru tu siedzieć godzinę-mruknęłam pod nosem-jak będzie trzeba to wybije okno.
-Zuzu nie kombinuj
-Robert przestań!-krzyknęłam-nie jestem już twoją Zuzą.Dawno przestałam nią być.Odkąd wyjechałeś jestem inną kobietą i nie mów tak do mnie.
-Chcesz udawać?-uniósł brwi-Oboje wiemy,że ty jesteś taka sama
-A skąd ty to możesz wiedzieć?Nie widziałeś mnie kilka lat,sporo się zmieniło.Nie wiem jak mam ci to wytłumaczyć.Nigdy nie będzie tak jak myślisz albo sobie wyobrażasz.Po raz kolejny ci powtarzam że to koniec-spojrzałam w jego czy.Hipnotyzował mnie,ale starałam się oprzeć tej pokusie,zawsze miałam słabość do jego oczu-ani Mario ani nikt inny ci w tym nie pomoże zrozum-krzyknęłam-nienawidzę cię-zaczęłam okładać go pięściami choć wiedziałam,że przy takie sylwetce to nic nie znaczy,a moje ciosy mogą być traktowane jak lekkie szturchnięcia.
-Chcesz soku?-zapytał jakbym w ogóle nic nie zrobiła
-Kawę piję-mruknęłam od niechcenia
-A ja sobie naleje-dopowiedział.Nie wiem czy zrobił to specjalnie czy rzeczywiście przez przypadek,ale jakimś cudem sok porzeczkowy wylądował na mojej sukience.
-No co ty zrobiłeś?!Moja ulubiona (ta ulubiona bo wiesz,że się będzie jemu podobać) sukienka idioto!
-Przepraszam niechcący Mario ma nierówną podłogę
-I co ja mam teraz zrobić?W tym mokrym gównie siedzieć?!-zaczęłam dobijać się do drzwi,ale usłyszałam krótka odpowiedź od Mario w stylu "nie wyjdziecie dopóki się nie dogadacie" widziałam,że nie mam poparcia w oczach Roberta,ale w mgnieniu oka przyszedł mi do głowy pewien plan.-może chociaż dałbyś mi swoją koszulkę co?-bąknęłam do Lewandowskiego w myślach układając cały plan
-Jasne-nawet się nie zawahał-to ja się odwrócę-spojrzałam przez chwilę na jego umięśnioną klatę
-Już-mruknęłam informując że zmieniłam ubiór.Podeszłam bliżej do Roberta,oboje staliśmy obok siebie w zupełnej ciszy.Pocałowałam go,delikatnie,subtelnie (chytry plan działa,brawo Zawadzka) choć nie powiem,że brakowało mi tego w pewnym stopniu.Oddał pocałunek chwilę staliśmy całując się jak w jakiejś komedii romantycznej.
-Mario wypuść nas.Dogadaliśmy się !-krzyknął Lewandowski,a ja zadowolona z mojego pomysłu aż zaśmiałam się w duchu.Nagle drzwi zgrzytnęły i za chwile ukazał się w nich Mario.
-No to ostro się dogadaliście-spojrzał na mnie
-Mario nie piernicz tylko idź mi coś z domu przynieś-cisnęłam w niego kluczami,on potulnie wyszedł (No nie zawadzka masz jakiś dar przekonywania ludzi),a Lewandowski zaczął się do mnie dobierać.
-Tęskniłem za tobą-mruknął mi do ucha.Po moim ciele przeszły ciarki (opanuj się!)
-Myślisz,że jest okej?-zaśmiałam się-chciałam stąd wyjść dlatego tak postąpiłam-spojrzałam na niego-co teraz myślisz,że jestem podłą szmatą?Sorry dbam tylko o swoje interesy.
-Przynajmniej cię mogłem pocałować-mruknął opierając się ścianę.W tym momencie wszedł Mario,Zabrałam swoje rzeczy i poszłam do łazienki się przebrać.Jaka ja jestem podła,narobiłam Robertowi nadziei,pewnie czuje się okropnie,ale w sumie ja też czułam się okropnie kiedy on mnie zostawił kilka lat temu.Przebrałam się i szybko opuściłam mieszkanie zostawiając na szafce koszulke Roberta...
Robert:
Siedziałem w barze przy butelce w połowie pustej whisky.Nie obchodziło mnie czy ktoś mnie zobaczy czy nie.Zdałem sobie sprawę kim dla mnie tak na prawdę jest Zuza.Zawsze była ważna,ale teraz chyba jest najważniejsza.Pół przytomny wybrałem jej numer.Odebrała
-Zuza kocham cię daj mi szansę proszę-wybełkotałem
-Co ci jest?-zapytała
-Nic.Kocham cię!-podniosłem głos
-Jesteś pijany Robert.Powiedz gdzie jesteś przyjadę po ciebie
-Przy stadionie w barze-mruknąłem,prawie wywalając się ze stołka...
-Szopka.Ty go o to prosiłeś?-spojrzałam z wyrzutem
-Nie miałem pojęcia.Przecież nie wiedziałem,że przyjdziesz-mruknął jakby też był poirytowany.
-Świetnie,po prostu super-zaczęłam robić sobie kawę
-Ja też poproszę-odparł-wiesz chyba jaka-oparł się o blat
-Sam sobie zrób-odbiłam piłeczkę
-Zuzka ty się nic nie zmieniłaś.Nadal jesteś taka samolubna,ale wiesz,że ja to w tobie uwielbiałem,a raczej nadal uwielbiam-zaśmiał się-sztama?-zapytał-przecież nie będziemy tu siedzieć godzinę wielce obrażeni na siebie
-Ja nie mam zamiaru tu siedzieć godzinę-mruknęłam pod nosem-jak będzie trzeba to wybije okno.
-Zuzu nie kombinuj
-Robert przestań!-krzyknęłam-nie jestem już twoją Zuzą.Dawno przestałam nią być.Odkąd wyjechałeś jestem inną kobietą i nie mów tak do mnie.
-Chcesz udawać?-uniósł brwi-Oboje wiemy,że ty jesteś taka sama
-A skąd ty to możesz wiedzieć?Nie widziałeś mnie kilka lat,sporo się zmieniło.Nie wiem jak mam ci to wytłumaczyć.Nigdy nie będzie tak jak myślisz albo sobie wyobrażasz.Po raz kolejny ci powtarzam że to koniec-spojrzałam w jego czy.Hipnotyzował mnie,ale starałam się oprzeć tej pokusie,zawsze miałam słabość do jego oczu-ani Mario ani nikt inny ci w tym nie pomoże zrozum-krzyknęłam-nienawidzę cię-zaczęłam okładać go pięściami choć wiedziałam,że przy takie sylwetce to nic nie znaczy,a moje ciosy mogą być traktowane jak lekkie szturchnięcia.
-Chcesz soku?-zapytał jakbym w ogóle nic nie zrobiła
-Kawę piję-mruknęłam od niechcenia
-A ja sobie naleje-dopowiedział.Nie wiem czy zrobił to specjalnie czy rzeczywiście przez przypadek,ale jakimś cudem sok porzeczkowy wylądował na mojej sukience.
-No co ty zrobiłeś?!Moja ulubiona (ta ulubiona bo wiesz,że się będzie jemu podobać) sukienka idioto!
-Przepraszam niechcący Mario ma nierówną podłogę
-I co ja mam teraz zrobić?W tym mokrym gównie siedzieć?!-zaczęłam dobijać się do drzwi,ale usłyszałam krótka odpowiedź od Mario w stylu "nie wyjdziecie dopóki się nie dogadacie" widziałam,że nie mam poparcia w oczach Roberta,ale w mgnieniu oka przyszedł mi do głowy pewien plan.-może chociaż dałbyś mi swoją koszulkę co?-bąknęłam do Lewandowskiego w myślach układając cały plan
-Jasne-nawet się nie zawahał-to ja się odwrócę-spojrzałam przez chwilę na jego umięśnioną klatę
-Już-mruknęłam informując że zmieniłam ubiór.Podeszłam bliżej do Roberta,oboje staliśmy obok siebie w zupełnej ciszy.Pocałowałam go,delikatnie,subtelnie (chytry plan działa,brawo Zawadzka) choć nie powiem,że brakowało mi tego w pewnym stopniu.Oddał pocałunek chwilę staliśmy całując się jak w jakiejś komedii romantycznej.
-Mario wypuść nas.Dogadaliśmy się !-krzyknął Lewandowski,a ja zadowolona z mojego pomysłu aż zaśmiałam się w duchu.Nagle drzwi zgrzytnęły i za chwile ukazał się w nich Mario.
-No to ostro się dogadaliście-spojrzał na mnie
-Mario nie piernicz tylko idź mi coś z domu przynieś-cisnęłam w niego kluczami,on potulnie wyszedł (No nie zawadzka masz jakiś dar przekonywania ludzi),a Lewandowski zaczął się do mnie dobierać.
-Tęskniłem za tobą-mruknął mi do ucha.Po moim ciele przeszły ciarki (opanuj się!)
-Myślisz,że jest okej?-zaśmiałam się-chciałam stąd wyjść dlatego tak postąpiłam-spojrzałam na niego-co teraz myślisz,że jestem podłą szmatą?Sorry dbam tylko o swoje interesy.
-Przynajmniej cię mogłem pocałować-mruknął opierając się ścianę.W tym momencie wszedł Mario,Zabrałam swoje rzeczy i poszłam do łazienki się przebrać.Jaka ja jestem podła,narobiłam Robertowi nadziei,pewnie czuje się okropnie,ale w sumie ja też czułam się okropnie kiedy on mnie zostawił kilka lat temu.Przebrałam się i szybko opuściłam mieszkanie zostawiając na szafce koszulke Roberta...
Robert:
Siedziałem w barze przy butelce w połowie pustej whisky.Nie obchodziło mnie czy ktoś mnie zobaczy czy nie.Zdałem sobie sprawę kim dla mnie tak na prawdę jest Zuza.Zawsze była ważna,ale teraz chyba jest najważniejsza.Pół przytomny wybrałem jej numer.Odebrała
-Zuza kocham cię daj mi szansę proszę-wybełkotałem
-Co ci jest?-zapytała
-Nic.Kocham cię!-podniosłem głos
-Jesteś pijany Robert.Powiedz gdzie jesteś przyjadę po ciebie
-Przy stadionie w barze-mruknąłem,prawie wywalając się ze stołka...
wow dal jej koszulkę *.*
OdpowiedzUsuńoo pierwszy pocałunek <3
czekam na next xd