Posty

Rozdział 15

Robert: -Co jej jest?!-krzyknąłem wpadając do pokoju -Robert ma niskie ciśnienie,jest gorąco,uspokój się to tylko upał dał się we znaki-uspokoił mnie nas lekarz. -Chwała Bogu-mruknąłem-Jak mi Wojtek powiedział,że straciła przytomność to myślałem,że wyjdę z siebie i stanę obok.Kiedy się obudzi? -Ona teraz śpi.Mówiła,że miała bardzo niespokojny,rwany sen więc teraz po prostu usnęła. -Przeniosę ją do pokoju-powiedziałem delikatnie biorąc ją na ręce.Miałem tylko nadzieję,że po drodze nie spotkam Zuzy.... Zuza: Obudził mnie płacz synka.Podniosłam głowę i spojrzałam na zegarek była 7,ale Roberta nie było już przy mnie.Właściwie zastanawiałam się co się stało,że tak wcześnie wstał.To był śpioch.Nigdy nie kwapił się żeby wstać za wcześnie.Wzięłam Marcina na ręce i wyjrzałam przez drzwi na korytarz gdyś dobiegał stamtąd głos Szczęsnego dyrygujący...Robertem?Co oni właściwie robią?Widziałam,że Lewandowski kogoś niesie na rękach a Wojtek mówi do niego,dziwnie tak jakbym o czy...

Rozdział 14

Robert: Zszedłem na dół gdzie zastałem Wojtka z Mariną,oglądali coś w telewizji.Usiadłem obok nich.Miałem ochotę wygadać się kumplowi,ale nie chciałem zawracać mu głowy tym bardziej,że jest tutaj ze swoją JESZCZE narzeczoną. -Zostawię was samych-Marina mi chyba czyta w myślach -Dzięki-mruknąłem -No to co się dzieję?-Wojtek zapytał jak tylko Łuczenko wyszła z sali. -Nie wiem stary.Zuza i ja to tak szybko wszystko...nie zdążyłem się nią nacieszyć,a teraz też nie mogę bo dzieci.Niby znam ją od dzieciństwa,ale jak zaczęliśmy być razem niedawno to wtedy właśnie zdarzyła się tym dzieciakom tragedia.To Zuzka się nakręciła na te dzieci,ja na początku nie chciałem,dlatego że byliśmy krótko ze sobą,chciałem się nią nacieszyć,pobyć z nią sam na sam,ale nie miałem takiej możliwości,teraz tez mi brakuje tej bliskości bo ciągle ma wymówkę,że Marcin usłyszy albo,że ma niespokojny sen i w każdej chwili może się obudzić,może ja po prostu nie powinienem opiekować się tym brzdącem,nie jestem...

Rozdział 13

Robert: Polska! Tęskniłem za tym krajem,podczas sezonu nie mam nawet możliwości żeby odwiedzić rodzinę.Teraz to nadrobię,oczywiście jeśli tylko trener mi da wychodne,o co na razie nie pytam bo dopiero przyjechałem.Powietrze w Arłamowie było niesamowite,cisza i spokój,chyba to zgrupowanie będzie najprzyjemniejsze.Amanda od razu wzięła swój kluczyk i uciekła do pokoju.Była w złym humorze,nie wyspała się w samolocie bo Marcin ją ciągle zaczepiał.Zabawnie to wyglądało,pamiętam jak ja z moją młodszą siostrą się kłóciłem. -Tatuś Lewandowski-wykrzyczał Szczęsny na pół hotelu-jak ja cię dawno nie widziałem,stary!-przywitaliśmy się-no dobra to gdzie twoja rodzinka? -Amanda ma zły humor więc poszła do pokoju,a Zuzka poszła przebrać małego i zaraz wrócą -Amanda to ta nastolatka tak?-dopytywał-nie sądziłem że tak szybko stanę się wujkiem dorosłej dziewczyny. -Ja nie sądziłem,że będę w tym wieku ojcem takiej dorosłej zadziory-zaśmiałem się. -Daje w kość? -Nie,ale...

Rozdział 12

Zuza: Weszłam do mojej garderoby która dzieliła sypialnie i pokój Marcina.Zaczęłam się pakować,a raczej wrzucałam kolejne rzeczy do walizki.Robert ma racje tylko ja nie potrafię się do tego przyznać.Rzeczywiście jestem uparta,czasami samolubna,zawsze taka byłam,ale jesteśmy małżeństwem i wiem,że muszę się zmienić ponieważ czasami trzeba iść na kompromis. -Mamusiu jedziemy?-zapytał Marcin.Zapewne dobiegł do niego hałas wieszaków spadających na podłogę i rumor otwieranej walizki. -Jedziemy z tatą-uśmiechnęłam się widząc jego szczęście-zaraz zacznę ciebie pakować. -Ale fajnie-wybiegł z garderoby i popędził zapewne do Roberta.Będę musiała przyznać mu racje,a to do łatwych nie należy.Nienawidzę ulegać.Zostawiłam walizkę i kierowałam się w stronę sypialni,chciałam go przeprosić a jednocześnie przyznać mu rację. -Robert-mruknęłam widząc że siedzi z nosem w laptopie-przepraszam-usiadłam obok niego-masz rację zachowuje się jak egoistka i nie będę siebie tłumaczyć,jedziemy z tobą.Pr...

Rozdział 11

Kilka miesięcy później. Robert: Mam dwójkę dzieci,a raczej oboje mamy.Wzięliśmy bardzo szybko ślub cywilny żeby sąd w ogóle chciał rozpatrzeć naszą prośbę i się udało.Nie powiem że jest łatwo,ale myślałem,że będzie gorzej. Pakowałam się na zgrupowanie.Zuza miała pojechać ze mną jednak przez to całe zamieszanie zmieniła lekko plany.Nie chciała fundować ani dziewczynie ani tym bardziej maluchowi zmiany otoczenia,nowych ludzi.Choć trener bardzo nalegał żebym wziął ich wszystkich na zgrupowanie,wspomniałem o tym mojej ukochanej,ale ta tylko odburknęła,że nie ma na to ochoty.Zuzka zawsze była taka,nie lubiła robić tego co jej każą,a wręcz przeciwnie zawsze robiła na odwrót,stąd również ta decyzja nie była przypadkowa. -Kiedy wlócisz?-zapytał mały bawiąc się piłką która wczoraj kupiłem jemu w sklepie. -Niedługo,zleci szybko-uśmiechnąłem się czochrając go za włosy -Cyli kiedy?-dopytywał.Przywiązałem się do niego,to był mały rozrabiaka który też kochał piłkę tak samo jak ja-mogę...

Rozdział 10

Zuza: -Jak to się stało?-zapytałam spokojnie dziewczynę która siedziała nieruchomo na kanapie w salonie Lewandowskiego. -Zaczęłam się kłócić z matką,ona coś gotowała,a ja po tej kłótni wybiegłam z domu,jak wracałam to dom się już palił,a małego uratowałam tylko dlatego,że bawił się na dworze. -Dobra teraz trzeba pomyśleć jak to wszystko będzie wyglądać-mruknął lewy,wiedziałam,że nie odpowiada mu obecność tych dzieci,ale przecież nie zostawiłabym ich na pastwę losu. -Zmęczona jestem-mruknęła dziewczyna. -Jasne,chodź cię zaprowadzę do pokoju,Zuzka da ci jakieś rzeczy-Lewandowski ruszył z kanapy i popędził w stronę kolejnej sypialni.Miałam dziwne odczucie,że zaczęło mu zależeć aby te dzieci miały jak najlepiej.Widziałam,że jest zmęczony,że najchętniej sam położyłby się w łóżku i usnął,ale mimo wszystko był przy mnie,a ja byłam pewna że mam w nim wsparcie. -Robert,kładź się,nie chcę żebyś jutro wyglądał koszmarnie-pocałowałam do w ucho-kocham cię-szepnęłam przytulając się do...

Rozdział 9

Robert: -I co zamierzasz?-zapytałem Zuzy podczas nie miłosiernie długo trwającej ciszy. -Nie wiem,no trzeba tym dzieciakom pomóc,jeśli coś się stało ich rodzicom to przecież nie zostawię ich na pastwę losu.Amanda jest bardzo dobrą uczennicą ale ma duże problemy w domu,starałam się jej pomóc.Jej rodzice byli bardzo zaborczy a poza tym jak urodził jej się brat rok temu to świata poza nim nie widzieli,Amanda też potrzebuje trochę uwagi. -Całego świata nie zbawisz-nie wiem czemu to powiedziałem,a co jeśli będzie chciała wziąć pod opiekę te dzieci?Jak ona sobie będzie to wyobrażać,zresztą nie ma mowy o żadnych dzieciach,a przynajmniej nie cudzych. -To co twoim zdaniem powinnam zostawić je i najlepiej jak byłby zamknięte w domu dziecka,co? -Nie o to mi chodzi.Pomyśl,zaopiekujesz się nimi będą myślały,że na stałe,a ty później powiesz...właśnie co powiesz,że je oddajesz? -Jeśli się nimi zaopiekuje to się zaopiekuje.Ja jak coś robię to robię porządnie. -Zapomniałaś do cholery ż...