Posty

Rozdział 18

Zuza: -Pogadamy?-rzuciła rezolutnie moja córka wchodząc do kuchni. -Jasne.Chodź pomóż nam lepić te pierogi i będziemy rozmawiać. -Na osobności-dodała.Przestraszyłam się,a co jeśli jest w ciąży?Przecież ja uduszę Bartka za to.Dostałam chyba ataku paniki.Wewnętrznej paniki.Nie mogę dopuścić do siebie myśli,że ona jest w ciąży-mam do ciebie sprawę-mruknęła niepewnie kiedy siadłyśmy w jej pokoju na kanapę. -Tak?-zapytałam ale bałam się odpowiedzi. -Nie długo mam urodziny i tak sobie pomyślałam...to głupie,ale chciałabym chociaż chwilkę porozmawiać z Marco Reusem...ja wiem,ze to śmieszne i w ogóle ale wiesz,że ja go uwielbiam. -Do ojca z tym-zaśmiałam się i wyszłam.Kamień spadł mi z serca.Udałam się jeszcze szybko do Roberta żeby poinformować go co się dzieję-Robert mamy problem-udawałam poważną-z Amandą -Tylko mi nie mów,że zaciążyła-spojrzał na mnie pytającym wzrokiem -Nie no co ty-wybuchnęłam śmiechem-wiesz,że ona ma niedługo urodziny? -No wiem,ale to jeszcze miesiąc...

Rozdział 17

Zuza: Nie będziemy pamiętać dobrze tego roku.Ani euro na którym chłopcy świetnie zagrali ani żadne poznanie miłej osoby nie zrekompensuje nam tego co przechodzimy teraz.Robert zagrał bo poprosiła go o to Amanda.Był sceptycznie nastawiony,ale się zgodził.Od razu powiedział,że gra dla niej.I choć starał się to sam często przyznawał mi,że nie umie skupić się na grze. -Boję się,że kiedy mnie nie ma w domu...kiedy jestem na treningu ty do mnie zadzwonisz i powiesz,że coś jest nie tak,że jest gorzej więc za każdym razem kiedy widzę nieodebrane połączenie od ciebie czuje niepokój-przerwał moje rozmyślania. -Musimy jakoś żyć,wyniki się poprawiają,będzie dobrze Robert,jeszcze poprowadzisz ją do ołtarza-przejechałam delikatnie po jego policzku. -Posłuchaj mnie wezmę urlop wyjdziemy z dzieciakami do Polski,do mojej mamy,ona na pewno się ucieszy,spędzimy trochę razem czasu boję się,że nie długo nie będzie już takiej okazji. -Masz treningi.Tego się trzymajmy,musisz trenować wiesz że Am...

Rozdział 16

Dwie godziny później... Zuza: Wróciłyśmy do hotelu.Milczałam całą drogę,przecież ja nie mogę jej stracić.Nie teraz.To jest moja córka.My musimy o nią walczyć. -Będzie dobrze-mruknęłam przytulając córkę.Ta wbiegła z płaczem do hotelu.Nie chciała nikogo widzieć... -Co jest?-Robert pojawił się bardzo szybko przy mnie.Moje emocje też puściły.Zaczęłam głośno płakać,puściłam torebkę.Byłam tak bezsilna.Nie ważne że patrzyli na nas wszyscy,miałam to gdzieś.-kochanie usiądź-pomógł mi przedostać się do kanapy w holu-co się dzieję?jest w ciąży? -Ma białaczkę...-mruknęłam cicho -Co?Jak to?Jakiego?Boże jak mamy ją leczyć?Co teraz? -Nie wiem Robert cholera daj mi to wszystko poukładać-wstałam z kanapy-idę do niej,potrzebujemy psychologa-mruknęłam mijając całą reprezentację stojącą w holu i obserwującą wydarzenia... Robert: Świat zawalił mi się w jednej chwili.Nie wiedziałam co robić.Pierwszy raz czułem,że nic nie mogę zrobić. -Bartek twoja mama jest lekarką prawda?-zapyt...

Rozdział 15

Robert: -Co jej jest?!-krzyknąłem wpadając do pokoju -Robert ma niskie ciśnienie,jest gorąco,uspokój się to tylko upał dał się we znaki-uspokoił mnie nas lekarz. -Chwała Bogu-mruknąłem-Jak mi Wojtek powiedział,że straciła przytomność to myślałem,że wyjdę z siebie i stanę obok.Kiedy się obudzi? -Ona teraz śpi.Mówiła,że miała bardzo niespokojny,rwany sen więc teraz po prostu usnęła. -Przeniosę ją do pokoju-powiedziałem delikatnie biorąc ją na ręce.Miałem tylko nadzieję,że po drodze nie spotkam Zuzy.... Zuza: Obudził mnie płacz synka.Podniosłam głowę i spojrzałam na zegarek była 7,ale Roberta nie było już przy mnie.Właściwie zastanawiałam się co się stało,że tak wcześnie wstał.To był śpioch.Nigdy nie kwapił się żeby wstać za wcześnie.Wzięłam Marcina na ręce i wyjrzałam przez drzwi na korytarz gdyś dobiegał stamtąd głos Szczęsnego dyrygujący...Robertem?Co oni właściwie robią?Widziałam,że Lewandowski kogoś niesie na rękach a Wojtek mówi do niego,dziwnie tak jakbym o czy...

Rozdział 14

Robert: Zszedłem na dół gdzie zastałem Wojtka z Mariną,oglądali coś w telewizji.Usiadłem obok nich.Miałem ochotę wygadać się kumplowi,ale nie chciałem zawracać mu głowy tym bardziej,że jest tutaj ze swoją JESZCZE narzeczoną. -Zostawię was samych-Marina mi chyba czyta w myślach -Dzięki-mruknąłem -No to co się dzieję?-Wojtek zapytał jak tylko Łuczenko wyszła z sali. -Nie wiem stary.Zuza i ja to tak szybko wszystko...nie zdążyłem się nią nacieszyć,a teraz też nie mogę bo dzieci.Niby znam ją od dzieciństwa,ale jak zaczęliśmy być razem niedawno to wtedy właśnie zdarzyła się tym dzieciakom tragedia.To Zuzka się nakręciła na te dzieci,ja na początku nie chciałem,dlatego że byliśmy krótko ze sobą,chciałem się nią nacieszyć,pobyć z nią sam na sam,ale nie miałem takiej możliwości,teraz tez mi brakuje tej bliskości bo ciągle ma wymówkę,że Marcin usłyszy albo,że ma niespokojny sen i w każdej chwili może się obudzić,może ja po prostu nie powinienem opiekować się tym brzdącem,nie jestem...

Rozdział 13

Robert: Polska! Tęskniłem za tym krajem,podczas sezonu nie mam nawet możliwości żeby odwiedzić rodzinę.Teraz to nadrobię,oczywiście jeśli tylko trener mi da wychodne,o co na razie nie pytam bo dopiero przyjechałem.Powietrze w Arłamowie było niesamowite,cisza i spokój,chyba to zgrupowanie będzie najprzyjemniejsze.Amanda od razu wzięła swój kluczyk i uciekła do pokoju.Była w złym humorze,nie wyspała się w samolocie bo Marcin ją ciągle zaczepiał.Zabawnie to wyglądało,pamiętam jak ja z moją młodszą siostrą się kłóciłem. -Tatuś Lewandowski-wykrzyczał Szczęsny na pół hotelu-jak ja cię dawno nie widziałem,stary!-przywitaliśmy się-no dobra to gdzie twoja rodzinka? -Amanda ma zły humor więc poszła do pokoju,a Zuzka poszła przebrać małego i zaraz wrócą -Amanda to ta nastolatka tak?-dopytywał-nie sądziłem że tak szybko stanę się wujkiem dorosłej dziewczyny. -Ja nie sądziłem,że będę w tym wieku ojcem takiej dorosłej zadziory-zaśmiałem się. -Daje w kość? -Nie,ale...

Rozdział 12

Zuza: Weszłam do mojej garderoby która dzieliła sypialnie i pokój Marcina.Zaczęłam się pakować,a raczej wrzucałam kolejne rzeczy do walizki.Robert ma racje tylko ja nie potrafię się do tego przyznać.Rzeczywiście jestem uparta,czasami samolubna,zawsze taka byłam,ale jesteśmy małżeństwem i wiem,że muszę się zmienić ponieważ czasami trzeba iść na kompromis. -Mamusiu jedziemy?-zapytał Marcin.Zapewne dobiegł do niego hałas wieszaków spadających na podłogę i rumor otwieranej walizki. -Jedziemy z tatą-uśmiechnęłam się widząc jego szczęście-zaraz zacznę ciebie pakować. -Ale fajnie-wybiegł z garderoby i popędził zapewne do Roberta.Będę musiała przyznać mu racje,a to do łatwych nie należy.Nienawidzę ulegać.Zostawiłam walizkę i kierowałam się w stronę sypialni,chciałam go przeprosić a jednocześnie przyznać mu rację. -Robert-mruknęłam widząc że siedzi z nosem w laptopie-przepraszam-usiadłam obok niego-masz rację zachowuje się jak egoistka i nie będę siebie tłumaczyć,jedziemy z tobą.Pr...