Rozdział 4
Zuza: Kolejne dni mijały świetnie.Przy pomocy Mario udało mi się znaleźć uczniów.Miałam kupę roboty.Ciągle ktoś przychodził i wychodził.Na brak pieniędzy nie mogłam narzekać ponieważ dziadek zostawił niezłą fortunę,ale co z tego?przecież najlepiej smakują własnoręcznie zarobione pieniądze,a może to tylko moje odczucia.W każdym bądź razie postanowiłam wybrać się na małe zakupy.Od dawna nie kupiłam sobie nowego ciucha a nic tak jak zakupy nie poprawia kobiecie humoru.Weszłam do jednego sklepu i oniemiałam,zobaczyłam piękną sukienkę . -Robertowi by się spodobała-mruknął za mną męski głos.Drgnęłam.A co jeśli to on?...Nie no nie powiedziałby tak.Odwróciłam się delikatnie jakbym bała się kogo ujrzę.Odetchnęłam z ulgą,że był to tylko Mario. -A co ty tu robisz głupku?Czemu mnie straszysz?-dźgnęłam go w bok -Tak się odwdzięczasz za wszystko co dla ciebie zrobiłem?-zapytał-Nie no dobra,koniec żartów.Przyszedłem tu z moją dziewczyną,o tam jest-wskazał głową wysoką brunetkę.Widać,że...