Posty

Rozdział 4

Zuza: Kolejne dni mijały świetnie.Przy pomocy Mario udało mi się znaleźć uczniów.Miałam kupę roboty.Ciągle ktoś przychodził i wychodził.Na brak pieniędzy nie mogłam narzekać ponieważ dziadek zostawił niezłą fortunę,ale co z tego?przecież najlepiej smakują własnoręcznie zarobione pieniądze,a może to tylko moje odczucia.W każdym bądź razie postanowiłam wybrać się na małe zakupy.Od dawna nie kupiłam sobie nowego ciucha a nic tak jak zakupy nie poprawia kobiecie humoru.Weszłam do jednego sklepu i oniemiałam,zobaczyłam piękną  sukienkę . -Robertowi by się spodobała-mruknął za mną męski głos.Drgnęłam.A co jeśli to on?...Nie no nie powiedziałby tak.Odwróciłam się delikatnie jakbym bała się kogo ujrzę.Odetchnęłam z ulgą,że był to tylko Mario. -A co ty tu robisz głupku?Czemu mnie straszysz?-dźgnęłam go w bok -Tak się odwdzięczasz za wszystko co dla ciebie zrobiłem?-zapytał-Nie no dobra,koniec żartów.Przyszedłem tu z moją dziewczyną,o tam jest-wskazał głową wysoką brunetkę.Widać,że...

Rozdział 3

Robert: Stałem pod drzwiami.Wahałem się.Nie byłem do końca pewny czy chcę zapukać i czy chce wejść.Niczego nie byłem pewny.Bałem się tej rozmowy no bo niby jak jej wytłumaczę to,że tak długo byłem nieobecny w jej życiu.Odważyłem się i zapukałem.Otworzyła zalana łzami.Jak ją zobaczyłem w tym stanie to serce rozpadło mi się na kilkanaście drobnych kawałków.Nigdy nie lubiłem jak dziewczyna przeze mnie płakała.Szczególnie taka jak ona.Odkąd się poznaliśmy zawsze miałem do niej słabość to jej zazdrościli mi koledzy,jednak ja to spieprzyłem.Anka była zupełnie inna.Owszem podobała mi się kochałem ją,ale to nie była Zuzia to nie było słodka niewinna i potrzebująca miłości dziewczyna.Anka była silną i nie zależną kobietą.Czasem nawet łapałem się na tym,że to ja tęskniłem za romantyzmem,a nie ona. -Możemy pogadać?-wykrztusiłem z siebie.Czułem jak ze strachu przed tym co mi odpowie pocą mi się dłonie,a serce bije coraz szybciej tak jakby czekało tylko na słowo "tak" -Czego ty je...

Rozdział 2

Zuza: Robert Lewandowski....facet który zniszczył połowę mojego życia.Rozkochał i zostawił.Ruszył w świat.Nienawidziłam go.Kiedy oglądałam jakiś mecz i go widziałam serce łamało mi się na pół.Cierpiałam przez niego dwa lata i to głównie przez niego nie mogłam stworzyć już normalnego związku. Miałam wtedy 17 lat.Byłam młoda i beztroska,uwielbiałam imprezować,podobnie jak on,Jeszcze za czasów kiedy grał w poznaniu często razem imprezowaliśmy.Byliśmy bardzo blisko.Rozkochał mnie w sobie tak bezczelnie że przez chwilę nie wiedziałam czy umiem bez niego żyć,a kilka miesięcy później wyjechał bez pożegnania.Zostałam sama.Całkiem sama,nikt się dla mnie nie liczył,czekałam aż wróci powie "przepraszam" i przytuli,ale tak się nigdy nie stało.Nawet kiedyś był w poznaniu.Nie przyszedł do mnie.Być może o mnie zapomniałam a być może bał się mnie znowu spotkać.Bo co miałby mi powiedzieć? "wróciłem" to takie denne.Zawadzka opamiętaj się!Jego już nie ma w twoim życiu,nie spotka...

Rozdział 1

Zuza: Najgorzej jest się przeprowadzać.Tyle rzeczy jest do zabrania a tak mało miejsca.Niosłam kolejny karton do domu który firma transportowa zostawiła mi pod furtką.Niestety byli na tyle nie uprzejmi że zostawili mnie z tym samą,ale trudno nie będę narzekać.Traktuje to jak dobry trening. -Cześć może ci pomóc?-zza pleców usłyszałam męski głos.Odwróciłam się i od razu poznałam tego osobnika.Jak można nie poznać Mario Goetze.Mój dziadek jeszcze kilka lat temu śledził jego poczynania w Borussii,a teraz on stoi przede mną.STOP! Zuzka opanuj się,bądź naturalna przecież to tylko człowiek. -Mógłbyś?Byłabym ci bardzo wdzięczna.Ci idioci z firmy transportowej zostawili mnie tu na pastwę losu-zaszczebiotałam  -Jakbym mógł nie pomóc takiej ładnej dziewczynie-odpowiedział.Poczułam jak się rumienie więc szybko chwyciłam za jedno pudło tak aby tego nie zobaczył i zaczęłam iść w stronę domu-ej ej ej!-krzyknął-ja to wszystko pozanoszę -Sam?-skrzywiłam się,przecież to piłkarz nie mog...

Prolog/bohaterowie

Obraz
Zuza: Monachium....Miasto marzeń mojego dzieciństwa.Dlaczego?Mieszkał tu mój dziadek z którym tak rzadko się widywałam,nie mogłam tu do niego przyjeżdżać za często,a później gdy już dorosłam on zmarł.Odziedziczyłam po nim dom a raczej wille,więc postanowiłam tutaj przyjechać.Może w końcu pomimo tylu niepowodzeń uda mi się ułożyć życie na nowo... Robert: Czy mógłbym sobie wymarzyć inny scenariusz?Moja kariera pędzi do przodu z wielkim rozmachem.Wiele fanów,wspierająca rodzina i ja który może się rozwijać,tylko czy czasami nie szkoda tego jak wiele poświęciłem,.Rozwiodłem się z żoną,straciłem najlepszego kumpla...czy ja w końcu znajdę spokój?