Rozdział 2
Zuza:
Robert Lewandowski....facet który zniszczył połowę mojego życia.Rozkochał i zostawił.Ruszył w świat.Nienawidziłam go.Kiedy oglądałam jakiś mecz i go widziałam serce łamało mi się na pół.Cierpiałam przez niego dwa lata i to głównie przez niego nie mogłam stworzyć już normalnego związku.
Miałam wtedy 17 lat.Byłam młoda i beztroska,uwielbiałam imprezować,podobnie jak on,Jeszcze za czasów kiedy grał w poznaniu często razem imprezowaliśmy.Byliśmy bardzo blisko.Rozkochał mnie w sobie tak bezczelnie że przez chwilę nie wiedziałam czy umiem bez niego żyć,a kilka miesięcy później wyjechał bez pożegnania.Zostałam sama.Całkiem sama,nikt się dla mnie nie liczył,czekałam aż wróci powie "przepraszam" i przytuli,ale tak się nigdy nie stało.Nawet kiedyś był w poznaniu.Nie przyszedł do mnie.Być może o mnie zapomniałam a być może bał się mnie znowu spotkać.Bo co miałby mi powiedzieć? "wróciłem" to takie denne.Zawadzka opamiętaj się!Jego już nie ma w twoim życiu,nie spotkasz go....WŁAŚNIE spotkam go.Przecież on tu jest,a jego najlepszym przyjacielem jest mój sąsiad.NIE!Chcąc zacząć wszystko od nowa wpakowałam się w kolejne gówno.
Nie pójdę na tego grilla,przecież wiadomo że on tam będzie.
Spojrzałam na zegarek,była godzina 19.Za godzinę impreza,Nie chce iść choć wiem,że po mnie przyjdą.Może pójdę teraz?Tak szybko i wymiksuje się wcześniej,Nie.Wtedy mnie nie puszczą.
Dobra Zawadzka nie gadaj tylko idź.Szłam cała roztrzęsiona na prawdę nie chciałam go spotkać.
-Cześć-przywitałam się z Mario który otworzył mi drzwi-dobrze że jesteś
-Mam nadzieję,że nie jestem pierwsza.
-Nie,jest jeszcze Robert-mruknął.Prawie zemdlałam jak usłyszałam o tym.Chciałam uciec,ale było za późno-Lewy chodź!-krzyknął a z pokoju wyłonił się brunet.Ciągle tak bardzo przystojny jak kiedyś poczułam jak moje oczy się zeszkliły.
-Zuzia?-powiedział z taką nadzieją w głosie że aż mi ciary przeszły-Zuzia to ty...to na prawdę ty-patrzył na mnie jak na jakiś okaz w muzeum.
-Cześć-burknęłam od niechcenia.Udawałam,że jest dla mnie obojętny
-Skąd wy się znacie?
-Z dzieciństwa,ze złej przeszłości-szybko odpowiedziałam tak aby Lewandowski nie wymyślił swojej bajki lecz on nadal stał wpatrzony jak w obrazek z delikatnym uśmiechem.
-Nie wierze...-mruknął Lewandowski-szukałem cię,ale zniknęłaś.
-Nie żartuj-prychnęłam-mieszkałam tam gdzie zawsze,chodziłam tam gdzie zawsze,a ty nawet jak byłeś w poznaniu to nie raczyłeś mnie odwiedzić,jako przyjaciel,nic więcej.Miałeś Anie,rozumiem,ale wiesz co zachowałeś się jak ostatni cham.
-Zuzka ja się zagubiłem.
-Ty zapomniałeś o przyjaciołach,a nie się zagubiłeś-wyszłam z domu.Nie miałam ochoty z nim rozmawiać.Gdy tylko zamknęłam drzwi za sobą zaczęłam płakać.Mimo wszystko miałam ochotę pocałować go,przytulić,ale tak bardzo go nienawidzę.
Robert:
To ona...Zuza,Miłość moich młodzieńczych lat.Kochałem ją jak głupi,ale zamiast jej to powiedzieć wyjechałem jak ostatni tchórz do Dortmundu,a później nie miałem odwagi żeby do niej pójść.Jest piękniejsza niż wcześniej.Jest śliczna.
-A gdzie Zuza?-zapytał Mario który właśnie wyszedł z kuchni.
-Wyszła.Nie chce mnie znać-burknąłem Mario zaczął brnąć w temat więc mu wszystko opowiedziałem.
-To na co ty czekasz?Na oklaski?Leć do niej prędko.Mieszka obok
-To nie ma sensu-załamałem się-i tak mnie nie wpuści.
-Wpuści-był pewny.
-Mario nie znasz jej więc nie wiesz jaka jest.Ja ją znałem 2 lata.
-Właśnie,Znałeś,nie wiesz jaka teraz jest.Pójdź spróbuj co ci szkodzi
Za jego namową w końcu ruszyłem się z kanapy i opuściłem imprezę która się dopiero rozkręciła na rzecz dziewczyny której nie widziałem tyle lat....
Ojej on ją kochał *.*
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem czy mu otworzy xd
Cos czuje ze przed Roberem ciężka droga ! :)
Super ze wrocilas :**
Czekam na następny rozdział ;3