Rozdział 1
Zuza:
Najgorzej jest się przeprowadzać.Tyle rzeczy jest do zabrania a tak mało miejsca.Niosłam kolejny karton do domu który firma transportowa zostawiła mi pod furtką.Niestety byli na tyle nie uprzejmi że zostawili mnie z tym samą,ale trudno nie będę narzekać.Traktuje to jak dobry trening.
-Cześć może ci pomóc?-zza pleców usłyszałam męski głos.Odwróciłam się i od razu poznałam tego osobnika.Jak można nie poznać Mario Goetze.Mój dziadek jeszcze kilka lat temu śledził jego poczynania w Borussii,a teraz on stoi przede mną.STOP! Zuzka opanuj się,bądź naturalna przecież to tylko człowiek.
-Mógłbyś?Byłabym ci bardzo wdzięczna.Ci idioci z firmy transportowej zostawili mnie tu na pastwę losu-zaszczebiotałam
-Jakbym mógł nie pomóc takiej ładnej dziewczynie-odpowiedział.Poczułam jak się rumienie więc szybko chwyciłam za jedno pudło tak aby tego nie zobaczył i zaczęłam iść w stronę domu-ej ej ej!-krzyknął-ja to wszystko pozanoszę
-Sam?-skrzywiłam się,przecież to piłkarz nie mogę go tak wymęczać
-Zawołam kolegę-uśmiechnął się
-Żeby to tylko nie był żaden piłkarz bo chyba tu padnę-powiedziałam pod nosem jak Mario już odszedł.Nie czekałam długo aż znów go ujrzę.Minęło może pięć minut i zobaczyłam jak idzie w towarzystwie Marco Reusa.Wodę która właśnie piłam wyplułam i na dodatek zachłysnęłam się śliną.Świetnie się przedstawiłaś Zawadzka nie ma co.
-To jest Marco,a to...-spojrzał na mnie-własnie jak tym masz na imię?
-Zuza-podałam dłoń Marco-miło Cię poznać,ale ja się nie zgadzam absolutnie na to żeby piłkarze nosili mi moje szpargały do domu.Nie ma mowy-no i się wygadałam.
-Oooo proszę ktoś tu się zna na piłce-Mario zaśmiał się-no i myślisz że piłkarze ci kartonów nie przeniosą.
-Oj lepiej nie-pokręciłam głową-jeszcze coś złamiecie,nadwyrężycie.Ja się na to nie zgadzam.
-Zuzka nie marudź-wtrącił się Marco-dawaj stary bo nas noc zastanie-i tak oto chłopaki olali moje zdanie i zaczęli wnosić mi do domu po kolei moje pakunki.Skończyli późnym wieczorem,a że było mi strasznie głupio to zaprosiłam ich na kawę.
-Z mlekiem,cukrem.?-zapytałam
-Gorzka-odpowiedzieli równo rozglądając się po pomieszczeniu.Dopiero teraz zdałam sobie sprawę,że w pokoju jest gablotka Borussii Dortmund.Tam właśnie chłopcy się non stop patrzyli.
-Więc jesteś kibicem pełną parą?-zapytał Marco
-Lubie piłkę,ale ten dom odziedziczyłam po dziadku i to wszystko jego.Jestem z Polski więc nie miał kto tu przyjechać tego ogarnąć,dopiero teraz ja zawitałam w te strony-wyjaśniłam
-Ach no właśnie słyszałem że Polki to piękne dziewczyny-zagaił Marco-ale niestety ja już mogę sobie pomarzyć,ale na przykład nasz Robercik zdrajca stracił wszystko więc może Zuze z nim poznać?Chociaż nie taka ładna dziewczyna nie powinna marnować czasu z gnidą.
-Marco uspokój się!-krzyknął Mario-chociaż tutaj o tym nie gadaj.
-Nie chcę się wtrącać,ale wszystkie gazety o tym pisały i wiem o co chodzi,ale wypowiadać się tez nie chcę więc przejdźmy do innego tematu.Może znacie kogoś kto potrzebuje korepetycji z matematyki?
-Ty jesteś nauczycielką?-rozdziabił usta Mario
-Jeszcze nie ale mam zamiar studiować pedagogikę
-No nie wiem popytam może ktoś coś,ale niczego ci nie obiecuję-zadeklarował-zresztą starannie wyselekcjonuje uczniów aby żadna gnida się nie przypałętała-Mario jak zwykle tryskał dobrym humorem.
-Ty weź już się nie kompromituj-zagaił Marco-chyba będziemy się zbierać,późno się zrobiło.
-Nie będę was zatrzymywać i tak mi mega dużo pomogliście-uśmiechnęłam się-nie wiem jak wam się odwdzięczę
-Nie musisz,Wystarczy że pojawisz się jutro u mnie na grillu,będzie fajna impreza,przyjdź a nie pożałujesz-uśmiechnął się Mario.
I znów w tym wielkim domu zostałam sama.Chociaż muszę przyznać że jak na pierwszy dzień to całkiem dobry wynik poznać dwóch piłkarzy,Dziadek na pewno by się ucieszył.Bądź co bądź jutro rano muszę wstać i zacząć szukać pracy...
Robert:
Nienawidzę tego domu.Po co mi 5 sypialni i 4 łazienki,dwie kuchnie i ogromny salon skoro mieszkam sam?Najgorsze jest to,że na horyzoncie od ponad roku nikt się nie pojawił,ale co ja mogę zrobić?Jestem wiecznie zajęty,albo trening albo wyjazd na mecz,nawet nie mam czasu spokojnie książki przeczytać a co dopiero poznać nową dziewczynę,Anka mnie rzuciła,Nie wytrzymała tego,że ciągle nie ma mnie w domu,że olewam sobie wszystko i wracam tylko na noc.To nie moja wina.Nasz trener jest bardzo wymagający a ja nie chciałem wypaść z obiegu.Moi przyjaciele to głównie piłkarze więc oni sami również nie mają na nic czasu.Kiedyś był Marco który się ode mnie odwrócił zanim zdążyłem wyjaśnić mu czemu przechodzę do Bayernu.Z Mario umie się dogadać,ale ze mną nie,może dlatego że od wyjazdu ani razu się do niego nie odezwałem.....Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu
*co tam Mario?-zapytałem
*Słuchaj jutro robie grilla wpadnij,będzie trochę osób i chyba znalazłem dla ciebie dziewczynę....
*Mario daruj sobie dobrze?
*Mówię całkiem poważnie,Jutro na treningu powiem ci o której-nie dał mi dojść do słowa ponieważ się rozłączył.Swoją drogą byłem ciekawy kim jest dziewczyna która według niego było godna mojej uwagi....
Komentarze
Prześlij komentarz