Rozdział 3
Robert:
Stałem pod drzwiami.Wahałem się.Nie byłem do końca pewny czy chcę zapukać i czy chce wejść.Niczego nie byłem pewny.Bałem się tej rozmowy no bo niby jak jej wytłumaczę to,że tak długo byłem nieobecny w jej życiu.Odważyłem się i zapukałem.Otworzyła zalana łzami.Jak ją zobaczyłem w tym stanie to serce rozpadło mi się na kilkanaście drobnych kawałków.Nigdy nie lubiłem jak dziewczyna przeze mnie płakała.Szczególnie taka jak ona.Odkąd się poznaliśmy zawsze miałem do niej słabość to jej zazdrościli mi koledzy,jednak ja to spieprzyłem.Anka była zupełnie inna.Owszem podobała mi się kochałem ją,ale to nie była Zuzia to nie było słodka niewinna i potrzebująca miłości dziewczyna.Anka była silną i nie zależną kobietą.Czasem nawet łapałem się na tym,że to ja tęskniłem za romantyzmem,a nie ona.
-Możemy pogadać?-wykrztusiłem z siebie.Czułem jak ze strachu przed tym co mi odpowie pocą mi się dłonie,a serce bije coraz szybciej tak jakby czekało tylko na słowo "tak"
-Czego ty jeszcze ode mnie chcesz?-spojrzała na mnie z wyrzutem-kolejny raz chcesz mnie skrzywdzić?Robert ja na prawdę tutaj przyjechałam aby zacząć życie od nowa.Bez ciebie choć tego nie przemyślałam,zapomniałam że grasz tutaj.Gdybym wiedziała na pewno bym się tutaj nie fatygowała.
-Zuza to nie tak.Pozwól mi wejść porozmawiać tak po prostu nic od ciebie nie chcę,ale zrozum tak dawno cię nie widziałem i tak bardzo się cieszę,że w końcu się spotkaliśmy.
-Chodź-rzekła wskazując środek.Nie powiem,ale trochę mi ulżyło.Cieszyłem się,że znowu mogę z nią porozmawiać chociaż wiem,że już nie będzie tak jak zawsze.
-Zawaliłem.Zostawiłem cię tak po prostu.Jak ostatni dupek,ale bałem się.Bałem się,że nie zrozumiesz tego,że chce wyjechać,a ja...ja cię kochałem i nie mogłem,nie umiałem ci tego wprost powiedzieć.Gdybyś mi powiedziała wtedy żebym został to bez wahania bym został i dlatego nie przyszedłem się z tobą pożegnać.Wiem pomyślisz teraz,że myślę tylko o karierze,ale zobacz wtedy byliśmy gówniarzami,nie powiesz mi przecież,że jakbyś mnie tam zatrzymała to byś nie miała teraz wyrzutów sumienia bo nie wiadomo gdzie bym zaszedł,czy byłbym tu gdzie jestem teraz,a może byłbym zupełnie gdzie indziej.
-A skąd wiesz,że bym cię zatrzymywała?Robert wyjechałeś,a kiedy byłeś w odwiedzinach w poznaniu to nie raczyłeś nawet się ze mną skontaktować.Przecież wtedy bym cię nie zatrzymała.Wiesz jak cholernie trudno było mi się pogodzić z myślą,że tak po prostu sobie wyjechałeś?Byłam w tobie szaleńczo zakochana,cały świat mi się rozsypał kiedy przyszłam po ciebie jak zwykle,a twoja mama powiedziała mi że już wyjechałeś,że ciebie nie ma i przez najbliższe kilka lat nie będzie-patrzyła na mnie z takim wyrzutem w oczach,że przez chwilę pożałowałem jakiejkolwiek decyzji którą podjąłem kilka lat temu.
-Wiem,nie chce się usprawiedliwiać.Mam tylko nadzieję,że spróbujemy,żeby było tak jak kiedyś.Jak dawniej,chociaż wiem że to trudne,ale chcę cię mieć obok tym bardziej,że jesteś tutaj w Monachium.
-Później dowiedziałam się,że jest Anka-nie zważyła na to co powiedziałem-jak ją zobaczyłam na zdjęciach to zrozumiałam,że miałeś racje.Ona była zgrabna,ambitna,kochała sport podobnie jak ty.To też mnie po części zabolało bo kiedy ty pokazywałeś się z nią tak beztrosko to ja sobie myślałam czy ty jeszcze w ogóle mnie pamiętasz.Może pamiętałeś,ale za każdym razem pewnie powtarzałeś sobie,że Ania jest teraz twoja i ,że to ona jest najważniejsza-wstała z kanapy-proszę cię wyjdź.Nie chcę cię więcej widzieć na oczy.Nie chcę cię znać.Rozumiesz?-spojrzała na mnie wzrokiem tak smutnym,że przez chwilę sparaliżowało mnie na kanapie-Robert wyjdź!-podniosła głos.
-Zuza proszę cię....
-Wiesz już wszystko.Ja też już wiem wszystko.Jesteśmy kwita.Porozmawialiśmy,Nie chce więcej wracać do tego co było.Zaczęłam nowe życie bez ciebie.I nie rujnuj mi go po raz kolejny,a jeśli mnie szanujesz to po prostu odejdź i więcej nie staraj się ze mną utrzymywać kontaktu.-nie wiedziałem co mam zrobić.Przez chwilę stałem w miejscu,ale zorientowałem się,że Zuza ma racje.Czego ja tak właściwie od niej oczekiwałem?Że powie mi "dobrze zostańmy przyjaciółmi kolejny raz" chyba jestem zbyt naiwny.
-Przepraszam-spojrzałem na nią ostatni raz jakby chcąc zapamiętać jej widok.Wyszedłem.Zrobiłem to o co mnie poprosiła.Choć w głębi duszy miałem ochotę tam zostać i być przy niej....
Zuza:
Wiedziałam,że to co zrobiłam będzie złe.Nie potrzebnie tam poszłam.Nie potrzebnie go tutaj wpuściłam,ale kiedy stanął w drzwiach mojego domu poczułam się jak ta 17-letnia dziewczyna,nie umiałam mu odmówić choć w pewnym sensie myślałam,że już mi przeszło,ale niestety.Powiedziałam mu wszystko.Wszystkie moje odczucia,nie chciałam kłamać,bo niby po co miałbym to robić?Szczerość za szczerość,jesteśmy kwita,obiecał,a raczej ja go o to poprosiłam żebyśmy się więcej nie spotkali,mam nadzieję,że tak będzie choć wiem,że to trudne.A może zrobiłam źle?Przecież nie mogę zaprzeczyć,że w głębi duszy ucieszyłam się ze spotkania z nim.To była moja pierwsza prawdziwa miłość.Podobna stara miłość nie rdzewieje.
STOP!Zawadzka opanuj się.To nie ma sensu.Więcej się nie spotkacie.Rozeszliście się i każe z was ma własną drogę.
Teraz będę żyła tak jak chciałam czyli zacznę wszystko od początku....
Jezuniu... Zal.. Szkoda ni Roberta choć sam jest sobie winien ...
OdpowiedzUsuńCzekam na next :*