Rozdział 15

Robert:

-Co jej jest?!-krzyknąłem wpadając do pokoju
-Robert ma niskie ciśnienie,jest gorąco,uspokój się to tylko upał dał się we znaki-uspokoił mnie nas lekarz.
-Chwała Bogu-mruknąłem-Jak mi Wojtek powiedział,że straciła przytomność to myślałem,że wyjdę z siebie i stanę obok.Kiedy się obudzi?
-Ona teraz śpi.Mówiła,że miała bardzo niespokojny,rwany sen więc teraz po prostu usnęła.
-Przeniosę ją do pokoju-powiedziałem delikatnie biorąc ją na ręce.Miałem tylko nadzieję,że po drodze nie spotkam Zuzy....

Zuza:

Obudził mnie płacz synka.Podniosłam głowę i spojrzałam na zegarek była 7,ale Roberta nie było już przy mnie.Właściwie zastanawiałam się co się stało,że tak wcześnie wstał.To był śpioch.Nigdy nie kwapił się żeby wstać za wcześnie.Wzięłam Marcina na ręce i wyjrzałam przez drzwi na korytarz gdyś dobiegał stamtąd głos Szczęsnego dyrygujący...Robertem?Co oni właściwie robią?Widziałam,że Lewandowski kogoś niesie na rękach a Wojtek mówi do niego,dziwnie tak jakbym o czymś nie wiedziała.Mało rozumiałam bo byli daleko i stali tyłem do mnie więc ostentacyjnie wyszłam na korytarz opierając się o drzwi,patrzyłam co będzie dalej.Poprosiłam Marcina żeby był cicho.
-Powiedz Zuzce bo będzie dym-mruknął Szczęsny-Przecież wiesz może Amanda zasłabła bo wiesz no...jest w ciąży może...twoja żona na pewno z nią porozmawia a jako kobiety będą miały lepszy kontakt.
-Nie słyszałeś co lekarz mówił?To tylko zasłabnięcie przez upały-i wtedy Marcin jak filip z konopi musiał wyskoczyć do taty.Lewandowski nie krył zdziwienia.
-Co tu do cholery się dzieję?!-zapytałam wściekła.Z tego co zrozumiałam Amanda zasłabła i podejrzewają że jest w ciąży-Robert mów-ponagliłam go
-To może ja opowiem-Wojtek przejął inicjatywę-szedłem sobie rano po kawę dla Mariny bo ona dnia bez kawy nie zacznie no i patrze idzie Amanda,zażartowałem sobie,że z niej ranny ptaszek,ale po chwili zorientowałem się,że coś jest nie tak.Trzymała się ściany i dyszała ciężko,powiedziała,że boli ją serce a później straciła przytomność,zawołałem lekarza no i poszedłem po Roberta,on nie chciał cię martwić,a lekarz powiedział,że to tylko przez upały i...
-Miałeś zamiar mi powiedzieć w ogóle?-spojrzałam na Roberta-zresztą nieważne-mruknęłam,wyminęłam dwójkę piłkarzy i ruszyłam do pokoju Ami.Trochę się stresowałam bo do końca nie wiedziałam co się dzieję.Gdy weszłam do środka Amanda siedziała i piła wodę.
-Tata cię tu przyniósł?-zapytałam
-Tak,leżałam tam u lekarza w gabinecie ale wziął mnie na ręce i przyniósł tutaj.
-Jak się czujesz?
-Dobrze,ten pan kazał mi siedzieć w klimatyzowanych pomieszczeniach,na szczęście cały hotel jest w klimatyzacje wyposażony i nie wychodzić na dwór,żadnego wysiłku fizycznego.
-Dobrze,że tylko na tym się skończyło,schodzimy na śniadanie,przebierz się i zaraz po ciebie przyjdę-pocałowałam ją w czoło i ruszyłam do pokoju.Dopiero teraz zorientowałam się,że paraduje w pidżamie.Weszłam do pokoju nr.314 (mój i Roberta) i przebrałam się w letnią sukienkę,włosy spięłam w niedbały kok,a Marcinka ubrałam w spodenki jeansowe i oczywiście mini koszulkę Lewandowskiego bo przecież on nie da się ubrać w nic innego.
-Obrażona jesteś?-zapytał Robert podchodząc i obejmując mnie w talii
-A mam powód?
-Chciałem ci powiedzieć później,zresztą jak mi Wojtek to zakomunikował to nie myślałem nawet żeby ciebie budzić po prostu ruszyłem do pokoju.
-Wiem kotek,że chciałeś dobrze,ale to twoje spiskowanie na dobre ci nie wychodzi-zaśmiałam się
-Więcej nie będę,obiecuje-mruknął
-No to z naszego wieczoru chyba nici
-Dlaczego?Wojtek będzie miał na młodą oko,a my wychodzimy więc ubierz się ładnie...
-Sądzisz że na co dzień ubieram się brzydko?
-No skąd-pocałował mnie w usta-chodź synku idziemy na śniadanko-wziął małego na ręce.Młody nie mógł ukryć swojego szczęścia,że będzie siedział z piłkarzami przy jednym stole.Opowiadał po drodze Robertowi,że chcę zdjęcie z wszystkimi.Śmiałam się z tego.Doskonale wiedziałam,że Marcin jest wstydliwy,ale snuć plany lubi.Kiedy byliśmy na dole tak jak przypuszczałam siedział zawstydzony na kolanach Roberta.
-Pójdę po Amandę może się coś stało-spanikowałam.Spóźniała się.Nigdy tego nie robiła.Wstawałam od stołu kiedy pojawiła się na sali.Oczywiście w swoim stylu.Podarte dżinsy,luźna biała koszulka i balerinki MK które dostała od Roberta.Była blada.Usiadła obok mnie i nalała sobie soku.
-Sam sok?-zauważył Robert-chyba zwariowałaś.Wstał zostawiając mi na rękach Marcina.Nakładał jej jedzenie.Doskonale wiedziałam co on robi.Znał się na tym więc nie było obaw-śniadanie to najważniejszy posiłek dnia to co ci nałożyłem nie jest tuczące więc o to się nie martw.
-Nie jestem głodna -mruknęła.
-Ej młoda nie dyskutuj ojciec mówi jeść to jedz.Nie chcę żeby znowu powtórzyła się sytuacja z rana-Mruknął Szczęsny.Przy naszym stoliku siedzieli również Błaszczykowscy,Piszczkowie,Peszkowie oraz Szczęsny z Mariną.Miałam tylko nadzieję,że Amanda nie wywinie żadnego numeru.
Jedliśmy w ciszy.To znaczy chłopaki wygłupiali się jak zawsze ja jednak co chwila patrzyłam na Amandę miałam wrażenie że z każdym kęsem robi się coraz bledsza.
-Wszystko w porządku?-zapytałam widząc jak powoli zamykają się jej oczy.Wyleciała szybko z sali.Nawet nie wiem kiedy,spojrzałam tylko na Roberta i ruszyłam za nią.Znalazłam ją w toalecie.Wymiotowała-Amanda-spojrzałam na nią-czy ty jesteś w ciąży?
-Nie jak w ogóle mogłaś tak pomyśleć!-wykrzyczała na pół hotelu.Zrobiło mi się głupio-źle się czuje a wy faszerujecie mnie tym jedzeniem to teraz macie!
-Przestań to było lekkie śniadanie.Jedziemy do lekarza zrobimy badania
-Nigdzie nie jadę
-Jedziesz i bez dyskusji.Jestem twoją matką i nie kłóć się ze mną-ruszyłam powiedzieć Robertowi co mam w planach...

Pół godziny później:

Siedziałyśmy w przy gabinecie do którego zaraz zostaniemy zaproszone.Bałam się.Co jeśli to coś poważnego?Co ja bez niej zrobię?NIE STOP.NIE MYŚL TAK,WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.
-Zapraszam-powiedziała pielęgniarka
-Mamy wyniki-pani doktor przeszła do rzeczy-Przykro mi ale pani córka ma białaczkę...-

Komentarze

  1. CO?!?!?!?!?! Amanda musi wyzdrowieć! Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadrobiłam poprzednie rozdziały i już mogę komentować :)
    Mam nadzieję, że lekarz się pomylił i Amanda jest zdrowa :*
    Czekam na kolejny i zapraszam przy okazji do siebie http://historie-z-pamietnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 19

Rozdział 12

Rozdział 4