Rozdział 11
Kilka miesięcy później. Robert: Mam dwójkę dzieci,a raczej oboje mamy.Wzięliśmy bardzo szybko ślub cywilny żeby sąd w ogóle chciał rozpatrzeć naszą prośbę i się udało.Nie powiem że jest łatwo,ale myślałem,że będzie gorzej. Pakowałam się na zgrupowanie.Zuza miała pojechać ze mną jednak przez to całe zamieszanie zmieniła lekko plany.Nie chciała fundować ani dziewczynie ani tym bardziej maluchowi zmiany otoczenia,nowych ludzi.Choć trener bardzo nalegał żebym wziął ich wszystkich na zgrupowanie,wspomniałem o tym mojej ukochanej,ale ta tylko odburknęła,że nie ma na to ochoty.Zuzka zawsze była taka,nie lubiła robić tego co jej każą,a wręcz przeciwnie zawsze robiła na odwrót,stąd również ta decyzja nie była przypadkowa. -Kiedy wlócisz?-zapytał mały bawiąc się piłką która wczoraj kupiłem jemu w sklepie. -Niedługo,zleci szybko-uśmiechnąłem się czochrając go za włosy -Cyli kiedy?-dopytywał.Przywiązałem się do niego,to był mały rozrabiaka który też kochał piłkę tak samo jak ja-mogę...