Rozdział 7
Zuza: Obudziłam się wtulona w tors napastnika Bayernu.Zrobiło mi się potwornie głupio.To miała być tylko przyjaźń,a nie przyjaźń połączona z seksem.Udawałam,że śpię,lewy patrzył się na moją twarz,czułam to,bałam się konfrontacji do jakiej zaraz może dojść. -Wiem,że nie śpisz-szepnął mi do ucha,a ja aż drgnęłam-żałujesz tego prawda?-otworzyłam delikatnie oczy i spojrzałam w jego ślepia. -Nie o to chodzi Robert,to już nie chodzi o to co zdarzyło się wczoraj bo to w ogóle nie powinno się wydarzyć,tylko zastanawia mnie jedno czemu to było tak bardzo...no wiem...takie subtelne delikatne jakbyśmy oboje tego chcieli,a przecież jesteśmy przyjaciółmi. -Zuzu wiesz że przyjaźń między nami nie może istnieć.Za dużo razem przeszliśmy żeby teraz się tylko przyjaźnić. -Czyli to zaplanowałeś?-wybuchnęłam-oddzielny pokój żebym zaczęła się stresować samotnie w nim,żebym przyszła do ciebie a ty wykorzystałeś sytuacje. -Ej maluch nie zrobiłbym tego,nie jestem taki-pocałował mnie,delikatnie,n...